wtorek, 21 października 2014

Dress to kilt ESSIE, czyli szpiegowski styl na jesień

Jesienna kolekcja ESSIE PRO Dress to kilt  jest inspirowana szpiegostwem i podszyta dreszczykiem. Nazwa kojarzy mi się z bodnowską Licence to kill i chyba słusznie, bo kolory są nasycone, głębokie, eleganckie, nieco mroczne jak intrygi w znanej serii.

Posiadam dwa kolory The Perfect Cover Up określony jako "mocny pawi morski odcień" i Take it Outside - "dynamiczny, świeży szarobrązowy".

Essie należą do moich ulubionych lakierów. Mimo, że dotychczas miałam tylko te dostępne dla przeciętnego śmiertelnika, nigdy chyba żaden mnie nie zawiódł.

The Perfect Cover Up to piękna głęboka morska zieleń. Przypomina mi brabanty w moim ogrodzie ale porównanie do pawiego pióra jest jak najbardziej uzasadnione.


Kolor jest idealny na jesień, elegancki i nietuzinkowy. Nie mam niczego podobnego w swojej kolekcji.
Zmienia się w zależności od oświetlenia i współgra właściwie z każdym strojem.


Będzie to na pewno jeden z moich ulubionych lakierów tej jesieni.

Drugi lakier Take it Outside jest w odcieniu szarego brązu. Poniżej widzicie JEDNĄ warstwę :)))


To, co zasługuje na wyróżnienie tłustym drukiem to właśnie krycie. Oba lakiery kryją równomiernie, bez prześwitów już po jednej warstwie. Trwałość również jest godna podkreślenia - 5 dni bez odprysków i zmatowienia. Nie nakładałam na nie żadnego top coatu aby sprawdzić czy wersja PRO jest nią faktycznie - JEST :)

Lakiery ESSIE PRO różnią się od wersji podstawowej pędzelkiem, który jest węższy, cieńszy ale nie ma to zupełnie wpływu na aplikację. Powiedziałabym nawet, że jest wygodniejszy bo bardziej precyzyjny, ponieważ konsystencje tych lakierów są rzadsza niż wersji podstawowej. Wystarczy naprawdę niewielka ilość na pędzelku by pokryć płytkę.


Moja kolekcja Essie na dziś prezentuje się następująco :D :


Kolekcję Dress to Kilt możecie zdobyć w salonach manicure lub w internecie.


Miałyście do czynienia z ESSIE PRO?




Read more ...

sobota, 18 października 2014

Wywiad z Patrizią Mazzitelli, główną kosmetolog EISENBERG PARIS

Niedawno odbyło się w Warszawie spotkanie, podczas którego marka EISENBERG PARIS zaprezentowała ekstrakty swoich perfum L'Art du Parfum, o których pisałam już dość obszernie (KLIK).
Nowa kolekcja składa się z 9 ekstraktów prezentowanych w luksusowym, finezyjnie ozdobionych złotem czarnych etui. Niestety nie są dostępne w Polsce. Można je natomiast kupić na stronie marki (TU). 
Jeden z nich zaprezentuję w osobnym poście, jak już się ponapawam zapachem ;)

Prezentacja była dla mnie okazją do ponownego spotkania z główną kosmetolog marki Patrizią Mazzitelli.

Chcę Was dzisiaj zaprosić na wywiad z tą pełną pasji profesjonalistką i bardzo elegancką kobietą :)




                                                     EISENBERG – JAKOŚĆ NIE ZNA KOMPROMISÓW

- Dlaczego wybrała Pani zawód kosmetologa?

Patrizia Mazzitelli: Ukończyłam liceum artystyczne i weszłam w świat makijażu teatralnego. Makijaż fascynował mnie od zawsze, a pracując przy makijażach teatralnych, zainteresowałam się kosmetykami w ogóle. Można więc powiedzieć, że jest to młodzieńcza pasja, która przerodziła się w pracę zawodową. Od makijażu przeszłam do pielęgnacji ciała. W branży pracuję już wiele lat. Oczywiście ukończyłam odpowiednie studia w tym zakresie, ponieważ chcąc pracować w pielęgnacji, trzeba mieć fachowe przygotowanie przynajmniej z zakresu biologii. Dobrze znam potrzeby skóry, różne składniki i ich działanie, a twórcą formuł jest kreator marki pan José Eisenberg i grupa ekspertów. W naszej firmie jesteśmy bardzo skupieni na dążeniu do perfekcji i badania naukowe są dla nas niezwykle ważne. Nasza formuła Trio Moléculaire jest połączeniem trzech molekuł pozostających w harmonii z potrzebami skóry. Ma ona za zadanie regenerację powierzchniową, stymulację komórek i dotlenienie skóry.

- Gdzie marka EISENBERG prowadzi swoje badania? 

Patrizia Mazzitelli: Nasz dział badawczy znajduje się w Szwajcarii. Jeśli chodzi o badania molekularne, jest to najbardziej cenione miejsce na świecie.

- Jaki według Pani jest najważniejszy etap pielęgnacji twarzy?

Patrizia Mazzitelli: Bez wątpienia jest to demakijaż i oczyszczanie. Bez dobrego demakijażu i następującego po nim oczyszczenia nie ma dobrej pielęgnacji. Żaden składnik aktywny, nawet jeśli zapłaciliśmy za kosmetyk 300€, nie zadziała na źle oczyszczonej twarzy. EISENBERG posiada w swojej ofercie produkty do demakijażu i oczyszczania dla każdego rodzaju skóry. Nasze produkty jednocześnie zmywają makijaż i oczyszczają twarz. M.in. dzięki zawartym w formule Trio Moléculaire enzymom za pomocą jednego produktu EISENBERG usuwamy pozostałości makijażu, zanieczyszczenia, które w ciągu dnia osiadły na twarzy jak i te, które wyprodukowało nasze własne sebum. Za pomocą żelu lub mleczka zarówno zmyjemy makijaż jak i oczyścimy twarz. Produkty do demakijażu EISENBERG są dodatkowo testowane oftalmologicznie, więc z powodzeniem wykonamy nimi kompletny demakijaż i oczyszczenie. W kolejnym kroku wystarczy nałożyć Lotion Tonique.
Demakijaż jest niestety często traktowany przez kobiety po macoszemu. Uważają, że można kupić jakikolwiek produkt w supermarkecie. Jest to błędem, ponieważ często te produkty zawierają bardzo podstawowe składniki, nie respektujące m.in. PH naszej skóry. To może kompletnie zmienić działanie kosmetyku pielęgnacyjnego.

- Czy według Pani ważne jest, by używać gamy kosmetyków z danej marki, linii?

Patrizia Mazzitelli: To jest bardzo istotna kwestia, z którą aktualnie się stykamy. Kobiety, czy to pod wpływem reklamy, bogatej oferty rynku, czy też indywidualnych porad konsultantek w perfumeriach często używają produktów do demakijażu z jednej marki, serum z innej, a jeszcze z innej kremu. Jest to nieprawidłowe działanie, żeby nie powiedzieć groźne. Zwłaszcza jeśli chodzi o przebarwienia. Żadna marka na świecie nie ma możliwości przetestowania swoich produktów z produktami innej. Marki znają oczywiście wzajemnie składniki, których używają, i kombinacje, jakie stosują w swoich produktach, nigdy nie są groźne dla skóry. Tym niemniej skóra osób używających produktów z różnych marek, częściej narażona jest na podrażnienia, a nawet na reakcje alergiczne ze względu na to, że składniki w kosmetykach z różnych marek mogą wchodzić ze sobą w szkodliwe interakcje. Klientki zgłaszające reakcje alergiczne to często takie, które użyły np. serum zawierające kwasy owocowe lub chemiczne z jednej marki w połączeniu z kremem zawierającym retinol lub inną bardzo aktywną substancję. Dlatego też jeśli chcemy rzeczywiście ocenić, czy produkt danej marki zadziałał na naszej skórze, ideałem byłoby stosowanie jednej marki przynajmniej w zakresie produktów najbardziej „aktywnych” jak serum, czy kosmetyki do pielęgnacji okolic oczu.
Problem przebarwień jest często zgłaszany przez klientki, a pojawia się w wielu przypadkach dlatego, że stosują one produkty fotouczulające nie zdając sobie z tego sprawy. Nie chodzi o to by być kosmetycznym fundamentalistą. Sama także czasem sięgam po kosmetyki konkurencji, by sprawdzić ich obiecywane cudowne działanie, ale zawsze wracam do mojego EISENBERGA, ponieważ wiem dokładnie, co nakładam na swoją skórę.
W marce EISENBERG każda klientka znajdzie i stworzy idealny dla siebie program pielęgnacji oparty na odpowiednich dla jej skóry oligoelementach, polipeptydach i witaminach. Na bazie produktów EISENBERG można stworzyć bardzo prosty, ale skuteczny program pielęgnacji jak i ten dla bardzo wyrafinowanych klientek, które chcą zadbać o skórę globalnie i szukają rozwiązań dla konkretnych problemów swojej skóry. Nasze produkty są pozbawione silikonu, parabenów - konsystencje i formuły są pieczołowicie dopracowywane.

- Czy właśnie ta dbałość o dobór składników odróżnia według Pani markę selektywną od massmarketowej?

Patrizia Mazzitelli: Bezsprzecznie. Wybór maksymalnie czystego składnika i jego maksymalna skuteczność determinuje oczekiwany rezultat. EISENBERG był pierwszą marką na rynku kosmetyków selektywnych, która kompletnie wyeliminowała parabeny. Poświęciliśmy na to 3 lata wytężonej pracy. Musieliśmy kompletnie zmienić formuły, zastąpić składniki, które na rynku nie były dostępne bez parabenów, składnikami naturalnymi, a wszystko w taki sposób, by uzyskać tę samą skuteczność i zachować te same konsystencje. To m.in. odróżnia nas od marek massmarketowych, a nawet od marek selektywnych, które nadal stosują parabeny. EISENBERG proponuje kosmetyki bezpieczne, odchodzi od sztucznych barwników, substancji zapachowych, czasami zastępując je naturalnymi olejkami, na przykład cytrynowym czy pomarańczowym. Nasze produkty do twarzy, ciała i włosów Pur Eclat czy Soin Bi-Phasé zawierają naturalne olejki bogate w kwasy Omega-3,6,9, które mają prawdziwie odżywcze właściwości. Porównywalne produkty z innych marek wysoko w składzie mają parafinę.
Marka EISENBERG dąży do doskonałości na każdym szczeblu. Według José Eisenberga dążenie do doskonałości jest wyróżnikiem na dzisiejszym rynku wśród koncernów kosmetycznych. Klientki dzisiaj są inteligentne, nie dają sobie niczego wmawiać, są wymagające i poszukują do skutku. EISENBERG proponuje im nie tylko kosmetyki, ale i filozofię w osobie żyjącego twórcy, który wyznaje zasadę, że jakość nie zna kompromisów. EISENBERG jest marką luksusową, ale nie z poza zasięgiem, dlatego każda klientka znajdzie w niej produkty dla siebie.

- Dziękuję za rozmowę.

Patrizia Mazzitelli: Dziękujemy, że dała się Pani zaprosić do wyjątkowego świata marki EISENBERG.

Warszawa, 7 października 2014 

Wywiad ukazał się także na stronie skinlens.pl



Read more ...

środa, 15 października 2014

Trusted Instinct i Brooke Shields dla MAC

Czekałam na tę kolekcję... bardzo. Brooke Shields spotkała się z MAC. Moja ulubiona modelka i moja ulubiona firma kolorówkowa.

Stojąc nad makijażystką w salonie MACa zaglądałam jej przez ramię, gdy wykładała kolekcję. Oglądając zapowiedzi podobało mi się właściwie wszystko więc sapałam jej nad uchem a mój wzrok krzyczał "pospiesz się, kobieto!" ;)

Potem kilkanaście minut na swatche (mąż na ławce przed salonem miał mordercze instynkty) i ostateczny wybór - Trusted Instinct Veluxe Pearlfusion Shadows. Wielka piętnastka Gravitas, na którą ostrzyłam sobie zęby jednak ochłodziła mój zapał po swatchach.

 
To moje pierwsze cienie tego rodzaju. Mac jakiś czas temu wprowadził je do sprzedaży ale jako limitkowy freak skusiłam się na te z Brooke Shields.

Velux Pearlfusion to cienie o ciekawej formule, które mogą być aplikowane na sucho i na mokro. Mają też w założeniu bardzo dobrze się blendować.

W paletce Trusted Instinct znajdziemy 5 kolorów o dość zbliżonych do siebie odcieniach lub, jak kto woli, uzupełniających się.

cienie nałożone na sucho
Jak widać na powyższym zdjęciu część cieni w tej paletce jest dość błyszcząca, wręcz brokatowa. Nie widać tego na szczęście na powiece, ponieważ cienie faktycznie dobrze się rozcierają. Może wręcz aż za dobrze. To jest małym minusem paletki Trusted Instinct.
Po nałożeniu na powiekę nie bardzo można odróżnić kolory - wszystko staje się jedną masą; niebrzydką ale jeśli szukacie wyrazistego efektu nie osiągniecie go przy użyciu tej paletki, moim zdaniem. Być może nie umiem jej odpowiednio oswoić, jest taka opcja ;)

Paletka nadaje się świetnie do dziennego makijażu, mimo połysku. Makijaż wieczorowy też jest możliwy ale po zastosowaniu niektórych z nich na mokro.

Cienie zaaplikowane bez bazy można usunąć przy użyciu zwykłej chusteczki jednorazowej.


Trwałość na bazie jest u mnie standardowa, jak dla większości cieni MAC, czyli cały dzień, chociaż wieczorem ta jednorodność kolorystyczna makijażu jest bardziej widoczna.

Z pierwotnego zachwytu nad kolekcją Brooke Shields dla MAC pozostał zachwyt nad piękną kobietą, która nadal jest zjawiskowa.



Read more ...
Blog template designed by SandDBlast