piątek, 16 października 2015

Chwila refleksji

Od dłuższego czasu zastanawiam się, czy wracać na blog, czy nie. 

Ostatnio już miałam coś napisać zwłaszcza, że zaczynają mi spamować jakieś Abdule i Mohamedy ale znowu się rozmyło.

Dziś piszę, bo czuję potrzebę podzielenia się swoim smutkiem.

Moja blogowa i "Fejsbukowa" koleżanka Dagmara odeszła nagle tydzień temu. 
Jakiś czas temu założyła bloga, na którym dzieliła się swoją pasją - lakierami do paznokci i zdobieniami. Świetnie jej to szło. Miała prawdziwy talent. Poniższe paznokcie namalowała z myślą o mojej córce, która uwielbia Minionki.


Miałyśmy umówić się na kawę ale jak zwykle odległość, obowiązki dnia codziennego i temu podobne drobne bezwartościowe sprawy uniemożliwiły nam to. Teraz pojadę na grób, tylko kawy już tam nie wypijemy... No, ale co się odwlecze to nie uciecze Dag, choć obawiam się, że z moim zołzowatym charakterem mogę znowu mieć do Ciebie za daleko :) Obiecuję jednak, że się postaram. Postaram się być lepszym człowiekiem.

A tymczasem zajrzyjcie na blog Dagmary, na jej Instagram i Pinterest. Warto. Robiła piękne, nastrojowe zdjęcia, zwłaszcza Pandory.

Być może do przeczytania drogie czytelniczki.
 

http://szufladamanimaniaczki.blogspot.com/
https://pl.pinterest.com/dagmarsch/
https://instagram.com/dagmar.sch/

Czytaj dalej ...

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Piękność dnia według ILUA

Jakiś czas temu na blogu Angel wygrałam krem na dzień mojej ulubionej ostatnio polskiej marki selektywnej ILUA.

Krem na dzień o nazwie Piękność dnia nawiązuje do słynnego klasyka kina „Belle de Jour” Luisa Buñuela.


O marce pisałam już kilka razy. Jestem wciąż i nieustająco zachwycona działaniem i formą podania wszystkiego, co do tej pory miałam okazję przetestować.

Piękność dnia to kolejny produkt Ilua, który polubiłam choć moją skórę zadowolił w mniejszym stopniu niż krem na noc i serum.

Na wstępnie kilka słów na temat kompozycji. W składzie Piękności dnia znajdziemy m.in.:

- wyciągi z cytryńca chińskiego, zawierającego witaminę C i E, flawonoidy, prowitaminę A

- roślinny kwas poliglutaminowy, czyli "roślinny kolagen" zatrzymujący w skórze czterokrotnie więcej wody niż kwas hialuronowy,

- olej Monoi, wytwarzany z kwiatów gardenii tahitańskiej, posiadający właściwości nawilżające, wygładzające i zmiękczające skórę,

- olej z nasion baobabu będący źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych o właściwościach przeciwutleniających, zmiękczających, redukujących zmarszczki i pobudzających regenerację komórek skóry,

- olej z orzechów Maruli łagodzący podrażnienia, eliminujący przebarwienia i będący skutecznym antyoksydantem.


Krem ma żółty kolor dojrzewającej pomarańczy i podobnie do niej pachnie ale jest to na tyle delikatny cytrusowy zapach, że nie drażni. Konsystencja przypomina zwarty mus, który w kontakcie z ciepłem skóry staje się bardzo plastyczny i przyjemnie rozprowadza się na twarzy.

Krem, jak wszystkie produkty ILUA należy przechowywać w lodówce i jego przydatność to 2,5 miesiąca. Jest znacznie wydajniejszy - nie udało mi się go zużyć w wyznaczonym terminie, przeciągnęłam go trochę ale nie zadziałało to szkodliwie na moją skórę.

Co do działania, to podstawową zaletą Piękności dnia jest nawilżenie, a nawet lekkie natłuszczenie co jest dla mojej suchej skóry kluczowe. Krem, mimo że dobrze się wchłania, pozostawia na skórze delikatny film, który jednak przynosi raczej ukojenie niż uczucie „obcej powłoki”.

Od dłuższego czasu stosuję kosmetyki pielęgnacyjne tej marki i widzę ich wspólne działanie na moją skórę. Zarówno kremy jak i serum sprawiły, że jest ona w dużo lepszej kondycji, bardziej jędrna, elastyczna, jaśniejsza a nawet wydaje się młodsza ;) Żaden krem nie usunie oznak czasu ale kremy ILUA na pewno je ukrywają sprawiając, że twarz promienieje a tym samym zmarszczki mniej przykuwają uwagę.

Dodatkową zaletą tego kremu jest możliwość stosowania pod oczy.

Wszystko to razem sprawia, że stosunek wydajności i skuteczności do ceny jest bardzo dobry.

Na blogu Angel także znajdziecie recenzję tego kremu (TU).  
Czytaj dalej ...

sobota, 6 czerwca 2015

SisleŸA Essential Skin Care Lotion SISLEY

SisleŸA Essential Skin Care Lotion to produkt, który wiosną tego roku uzupełnił gamę SisleŸA.

 
Jest to tzw. preparat inicjujący, czyli mający za zadanie przygotować skórę na przyjęcie aktywnych składników zawartych w pielęgnacji, którą nakładamy w dalszej kolejności.

Tworząc SisleŸA Essential Skin Care Lotion marka zainspirowała się azjatycką techniką “layeringu”. Chodzi o metodę stopniowego nawilżania w taki sposób aby udoskonalić zdolność skóry do przyswajania codziennej pielęgnacji. Stosowane kolejno, warstwa po warstwie, preparaty z gamy SisleŸA dopełniają swoje działanie tworząc swoistą tarczę chroniąca skórę przed pojawieniem się oznak starzenia.


SisleŸA Essential Skin Care Lotion dzięki swoim właściwościom nawilżającym, odżywczym i odmładzającym, stopniowo dostarcza skórze składniki pielęgnacyjne przygotowując ją na przyjęcie kolejnych.

Wśród składników znajdziemy m.in. ekstrakt prawoślazu, ekstrakt Padina pavonica, glicerynę pochodzenia roślinnego, d-panthenol, działające łagodząco, nawilżająco i kojąco, fitoskwalan dostarczający dojrzałej skórze niezbędnych lipidów, ekstrakt z miłorzębu japońskiego tonizujący skórę, by stała się bardziej podatna na działanie kolejnych preparatów pielęgnacyjnych.
Te aktywne składniki dostarczają skórze substancji zdolnych do wiązania wody, stanowią źródło lipidów tworząc ochronny filtr utrzymujący wilgotne środowisko na powierzchni skóry.

Lotion jest bardzo przyjemny w stosowaniu. Ma lekką, mleczno-żelową konsystencję i delikatny zapach róży i pomarańczy. Po nałożeniu na twarz natychmiast odczuwa się odświeżenie i łagodne stonizowanie. Kosmetyk nie klei się, nie pozostawia tłustej warstwy. Łatwo się rozprowadza i dość szybko wchłania, chociaż wyczuwalna jest delikatna mgiełka.


Produkt stosuję od marca i zdążyłam się z nim zaprzyjaźnić. Faktycznie skóra wydaje się bardziej miękka, wypełniona, ukojona a to z kolei sprzyja skuteczniejszemu działaniu dalszej pielęgnacji. Mimo, ze trudno mi bezsprzecznie ocenić działanie samego lotionu bo został on pomyślany jako jeden z etapów pielęgnacji, to jednak jego działanie musi być skuteczne bo skóra jest jędrniejsza, jaśniejsza, wygląda na wypoczętą. Kremy, które aplikuję na lotion, mimo że są w 100% naturalne nie „gryzą się” z nim a wręcz przeciwnie – bardzo dobrze współpracują.


Premiera : marzec 2015 
Cena: 550zł

Czytaj dalej ...

wtorek, 12 maja 2015

Phyto-Eye Twist SISLEY

Tej wiosny SISLEY wprowadza nowy produkt do makijażu oka - Phyto Eye Twist.


Po sukcesie Phyto Lip Twist marka proponuje kolejny kosmetyk z motywem zebry, a mianowicie nową kolekcję wysuwanych, wodoodpornych kredek typu Jambo do oczu. Kredki mają głębokie, magnetyczne barwy i służą zarówno do obrysowania jak i cieniowania.


Format jumbo jest bardzo poręczny, ani zbyt gruby, ani zbyt cienki, wygodny, świetny patent na podróż. Kredki Phyto-Eye Twist  sprawdzają się zarówno jako cień do powiek, do obrysowywania oka lub jako eyeliner, choć w tej ostatniej roli wymagają nieco wprawy.
 
Formuła jest NAPRAWDĘ wodoodporna i kredki mają niezwykłą trwałość. Autentycznie są nie do ruszenia przez cały dzień. Nic nie spływa, nie rozmazuje się a nałożona rano warstwa jest równomierna i taka pozostaje cały dzień. Kremowa ale dość zwarta konsystencja produktu sprawia, że bardzo dobrze suną po powiece i wcale nie wymagają bardzo wprawnej ręki. Dość dobrze się rozcierają choć potem trudno domyć pędzel ;). 
 
Jak zawsze w produktach marki Sisley, formuła zawiera zestaw składników pielęgnacyjnych, chroniących delikatną skórę powiek: zielona herbata, kamelia i biała lilia zapewniające miękkość i delikatność.

Phyto-Eye Twist to 8 kolorów, z których każdy pięknie odbija światło. Są mocno nasycone pigmentami. Posiadam 3 z nich.
 
Bronze, Havana, Lagoon
Uniwersalne:
1 Topaze – brąz z akcentami różu i złota
2 Bronze – szarozielony z akcentami złota
3 Khaki – metaliczna zieleń khaki

Opalizujące odcienie rozświetlą spojrzenie. Stosuje się je głównie roztarte, jako punkt skupiający światło lub jako bazę pod cień do powiek.

Magnetyczne:
4 Steel – migotliwa, stalowa szarość
6 Marine – głęboki odcień indygo o różnorodnych refleksach
7 Havana – płomienny mahoń z nutką miedzi

Magnetyczne odcienie dodają wyrazistości spojrzeniu. Stosuje się je głównie jako cień do powiek, w zewnętrznym kąciku oka, lub jako eyeliner.

Graficzne:
5 Lagoon – błękitno-kobaltowy
8 Black Diamond – głęboka czerń wysadzana diamentami 
 
Intensywne odcienie podkreślają spojrzenie. Stosuje się je do rysowania kresek, jako eyeliner, lub jako element graficzny. 
Ja spróbowałam na całą powiekę. Wyszło graficznie i ciekawie :)
 
Lagoon
 


Dostępność:maj 2015
Cena;155zł



Czytaj dalej ...
Blog template designed by SandDBlast