sobota, 19 kwietnia 2014

Dior Hydra Life BB Eye Cream

BB cream Hydra Life Diora należy do moich ulubieńców. Opisywałam go TU. Ostatnio dołączył do niego mniejszy brat – BB Eye Cream.

Kremy BB Hydra Life to produkty na pograniczu pielęgnacji i makijażu. Takich ostatnio szukam i takie się u mnie sprawdzają.



Według Diora BB Eye Cream „to unikatowy produkt do pielęgnacji wielopłaszczyznowej, który jednocześnie usuwa oznaki starzenia się skóry wokół oczu, wygładza ją, chroni i rozświetla”.

Podobnie jak pozostałe produkty z gamy Hydra Life BB Eye Cream zawiera koncentrat trzech wyciągów roślinnych, który chroni skórę przed pierwszymi oznakami starzenia.
Pierwsza z nich - Jisten, została odkryta przez etnobotaników Diora w Taszkiencie. Okazało się, że ekstrakt z tej rośliny ma właściwości silnie nawilżające. Pomaga wzmocnić krążenie wody poprzez pobudzanie głównych kanalików transportujących ją do wnętrza skóry.
Centella z Madagaskaru została wybrana przez badaczy marki Dior ze względu na swoje wyjątkowe właściwości wzmacniające tworzenie kolagenu.
Czarna róża z Bretanii, pomaga wzmocnić naturalne mechanizmy obronne skóry w kontakcie ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Jak każdy produkt z gamy Hydra Life, krem BB Eye zawiera także wodę malwową z Francji. Ma ona działanie pobudzające odnowę komórek. Struktura skóry jest dzięki niej piękniejsza i gładsza.


BB Eye Cream faktycznie mocno nawilża i mimo swej treściwej konsystencji nie jest ciężki. Można więc z powodzeniem zastosować go zamiast kremu.  Jest to dla mnie bardzo ważne, bo od podkładów i korektorów wymagam właśnie tego „czegoś” dodatkowo. BB eye cream to taki korektoro-krem według mnie.
Trzeba przyznać, że korygujące barwniki w nim zawarte pokrywają niedoskonałości skóry wokół oczu, wygładzają moje drobne linie ładnie je wypełniając i ujednolicając skórę. Produkt zawiera także drobinki pudru, które  łapią i odbijają światło co daje efekt rozświetlenia a więc zmarszczki są mniej widoczne a przy tym oczy nabierają blasku.
Po zastosowaniu kremu skóra wydaje się mniej zmęczona, oczy wyglądają na większe.


Dużą zaletą jest również filtr SPF 20 PA ++ .

Kosmetyk posiada aplikator, taki jak niektóre błyszczyki, co pozwala idealnie go dozować. Naprawdę nie potrzeba go zbyt wiele by pokryć partię skóry pod okiem i górną powiekę.
kąciku oka rozsmarowując go i wklepując w kierunku skroni.

Krem Hydra Life BB Eye dostępny jest w dwóch odcieniach Beige Light (01), który posiadam oraz Peach Light (02). Oba wpadają nieco w róż i beż ale dla mnie te kolory są idealne.


Read more ...

piątek, 18 kwietnia 2014

Post na piątkowy dzień - wielkanocne geranium

Unikałam wchodzenia tam. Długo w ogóle nie mogłam.

Okulary nadal leżą na szafce nocnej a czyściuteńkie kapcie pod łóżkiem. Czyściuteńkie jak Ona. Na podłodze jednak kurz. Trzeba by się zabrać za porządki. Byłaby zgorszona, że przed Świętami taki brud. Znowu nie dopilnowałam, zapomniałam, jak to ja.

Z premedytacją zapomniałam też o Jej ulubionej "angince". Z żalu, ze złości nie podlewałam. "Umarła" myślałam.

Pewnego dnia postanowiłam wyrzucić roślinkę. Moim oczom, po odsunięciu firanki, ukazał się taki widok:



Pół roku PO geranium odżyło. Ma nawet maleńkie listeczki



Całkiem bujne z niego drzewko :)


Teraz jest ze mną i Jej wnukami. Dbamy, na razie ostrożnie, obchodzimy się jak z jajkiem ale przesadzimy. Klarka wybrała już doniczkę a Krzyś podlewa skrupulatnie.

Taka nasza błahostka świąteczna wielkiej wagi :)

Jest słońce. Zapowiada się piękna Wielkanoc, radosna. Jestem już spokojna, nie ma we mnie buntu, złości - jest geranium i jest Zmartwychwstanie.

Wesołych Świąt mamo i Wesołych dla Was kochane :*




Read more ...

wtorek, 15 kwietnia 2014

Kobiecość róży damasceńskiej i męskość oud - Jo Malone Velvet Rose&Oud

Każda kobieta chyba ma takie chwile w życiu, że chciałaby wybiec z domu, zostawić wszystko i biec przed siebie w nieznane na spotkanie czegoś nowego.
Marzenia .... wiadomo, że niemożliwe do zrealizowania ale...

No właśnie. Ja realizuję takie marzenia o nieznanym przez zapachy. Nie potrafię pięknie i fachowo o nich pisać ale to nie znaczy, że ich w moim kosmetycznym świecie nie ma. Są i to w ogromnej ilości. Jestem bowiem niewierna i zdradzam je często. Wciąż coś nowego mnie kusi.

Takim moim wielkim marzeniem o biegu w nieznane od dłuższego czasu były zapachy Jo Malone. Marka słabo dostępna więc tym bardziej kusząca.

Zrealizowałam, wybiegłam i mam :)


Jo Malone Velvet Rose&Oud uwiódł mnie od pierwszego spotkania. Dodatkowo uwiodła mnie konsultantka Jo Malone w klimatycznym Selfridges na Oxford street, która zrobiła mi masaż dłoni kosmetykami marki. Po takim przyjęciu trudno było odejść od stanowiska z pustymi rękami ;)

Velvet Rose&Oud to zapach mocny ale nie męski mimo, że mężczyźni jak najbardziej mogą go nosić. Jest trudny do sklasyfikowania. Otwiera się pikantnymi nutami goździków, nuta serca odkrywa różę damasceńską i drewno agarowe, ewoluuje w kierunku leśnym, dzikim aby zamknąć się słodką wonią pralinek. Zamyka się oczywiście zapach a nie jego trwanie na skórze.

Kiedyś oud był nutą skierowaną głównie do mężczyzn ale w połączeniu z różą zyskał nowy wymiar - kobiecy, zmysłowy, jasny i miękki. Nuta pralinek dodatkowo go ociepla.


Ponieważ trudno jest mi opisać zapach przybliżę go Wam określeniami z zapachami niezwiązanymi raczej. Dla mnie Velvet Rose&Oud to dojrzałość, namiętność, mrok i jasność zarazem, dekadencja, tęsknota za czymś co nie wróci, to "północ w ogrodzie dobra i zła". O, taki jest. Nie nadaje się zupełnie na radosne wiosenne dni a tym bardziej letnie, słoneczne. Nie szkodzi. Uwielbiam go i noszę nie tylko do burgundowej satynowej koszuli nocnej ;) ale także do pobliskiego sklepu spożywczego.

Nikt nie przechodzi obok mnie obojętnie ;)




Read more ...
Blog template designed by SandDBlast